Wiersze

 

Memento

Hymn Ofiarom Wołyńskim

Wołyń

 

 

 

 

 

MEMENTO

O, krwi, która wsiąkłaś w te wołyńskie pola,

Którą użyźniona była tamta rola,

A która w tej ziemi męczeńską zostałaś,

Wciąż czekasz na prawdę, czemu tu zostałaś.

 

Gdzie są ci najbliżsi, co cię zostawili?

Czy odeszli z życiem, czy ich też zabili?

I czy ich krew w innym miejscu żyźni ziemię,

Czy gdzieś się przedłuży rodu ojca plemię?

 

O, krwi ty męczeńska, w miłości jedyna,

Po co tobie była wtedy Ukraina?

-Ach, nie! Bo to polskiej ziemi te połacie,

Szukaliśmy chleba, jak dziś wy szukacie.

 

Było tam ziem wiele wolnych i pod kupno,

Można siać je było, produkować płótno,

Domy stawiać, sady, rozwijać rodziny,

Szły za polskich chłopców tamtejsze dziewczyny.

 

A tamci chłopacy Polki tak lubili,

Że także się z nimi z miłości żenili.

I było szczęśliwie, a choć trudna praca,

Ziemia urodzajna, a wiec się popłaca.

 

Powstawały wioski i kolonie całe,

Polsko-ukraińskie duże, średnie, małe.

Żyło im się dobrze, sąsiedzko po prostu,

Póki w serca ludzkie nie posiano ostu.

 

Przedstawiono wizję wolnej Ukrainy,

Dla czystki etnicznej bez żadnej przyczyny.

Cała :Polska wtedy w wielkiej trwodze żyła,

Bo rusko-niemiecka okupacja była.

 

I nawet jeśli sąsiedzi gadali,

Że będą Polaków wkrótce mordowali,

To znając sąsiedzkie a dobre stosunki,

I mając codzienne wojenne frasunki,

 

Nikt w to nie uwierzył, gdzie stad odejść było?

Tu stał dom, tu pole, tu jakoś się żyło.

Zostawić to wszystko i iść w niewiadomą?

Drogą tułaczową ku w swej przyszłości stromą?

 

Gdzie ? Dokąd? Do Polski? A gdzież że jesteśmy?

Wołyń w Jej granicach, tu Jej chwałę nieśmy.

Dokąd iść? Do Brześcia? Lublina? Warszawy?

Stamtąd do obozu! To ważne obawy.

 

Tu ziemię siać trzeba, pielić, doić krowy,

Wszak Polak do pracy jest zawsze gotowy.

Zostali nie wierząc, ze wkrótce się stanie,

Że będzie wsi całych wielkie mordowanie.

 

Nie ujdzie nikt z życiem, nawet dziecko w łonie,

Wołyń krwią zaleją i w pożodze spłonie.

Nie było gdzie uciec, gdzie stałeś, zabili,

Z bestialską rozkoszą Polaków męczyli.

 

Już trupów tysiące, morze krwi wylane,

I były jednostki ludzkie ratowane,

Którym się udało, którzy z tego piekła,

W którym panowała zawziętość zapiekła,

 

Ledwo uszli z życiem, często poranieni,

Głodni, nadzy, bosi, zmarznięci, zmęczeni,

Nic z domu nie wzięli bo i nie zdążyli,

Brudną wodę z kałuż jak zwierzęta pili.

 

Wszędzie słychać jęki, serce samo płacze,

Płyną w przerażeniu ciężkie dni tułacze.

Ach, Polsko dla Ciebie, bo myśmy Polacy,

Dla nich jak żmij gniazdo, dla siebie rodacy.

 

Małżeństwa mieszane już dawno rozbite,

Bo dzieci z krwi polskiej przez ojców zabite.

I żona zabita, która Polką była,

Choć dotąd mężowi miłą sercu była.

 

Wiatr targa po wioskach otwartymi drzwiami,

Polskie Kresy płoną zasnute dymami.

Wokoło pożoga. Smród ciał rozkładanych,

Bestialsko w czas grozy na męki wydanych.

 

Krew męczeńska wszędzie, po polach i lasach,

Wróg sądzi- Lach zniknie na zawsze w tych czasach.

A kto ujść próbuje z tych piekieł na ziemi,

Prędzej się w zaświatach spotka ze swoimi.

 

Tak wymordowano pod dwieście tysięcy,

Wołyń w bólu płacze, krwawi, oraz jęczy.

Jęczą i Bieszczady, bo tam już to samo,

Cudem zbiegłe dziecię nie spotka się z mamą.

 

Będzie szło kwilące bez kawałka chleba,

Wróg schwyta i w męce odeśle do Nieba.

Kolejną męczeńską krwią spłoni się pole,

Kolejna użyźni tą nieludzką rolę.

 

Polaków rozbili Jej zwykli sąsiedzi,

Choć jeden i drugi w tej samej wsi siedzi.

A tych Ukraińców co pomoc nam dali,

UPOWCY do nogi też wymordowali.

 

Z tych, co nienawiści nigdy nie poparli,

Członkowie band UPA życie też wydarli.

Nieważne, że wczoraj wspólnie wódkę pili,

Albo wspólne wnuki może i ochrzcili.

 

Dzisiaj rzezimieszków w jego dom prowadzi,

Wolnej Ukrainie przecież dobrze radzi.

Ale przyszły czasy, Akcja Wisła była,

Nareszcie pożoga i krew się skończyła.

 

Rozesłano zbójców w różne republiki,

Tak się zakończyły bestialskie wybryki.

Ale gdy Europa już w pokoju żyła,

Polska partyzantka z bandami walczyła.

 

Na Wołyniu Rosja rękę położyła,

Tak się baśń ich krwawa o „Wolnej” skończyła.

Żyli w ruskim jarzmie około pół wieku,

Jeśli umiesz myśleć, przemyśl to, człowieku.

 

Dzisiaj „Wolną” mają, choć nigdy nie mieli,

Bo zawsze w granicach innych państw leżeli.

Lecz czy korzystają z wolności jak trzeba?

Czy dla wszystkich starcza tam domu i chleba?

 

Jeżeli swym państwem nigdy nie rządzili,

To skąd doświadczenie w rządzeniu zdobyli?

Skąd wiedzą, co komu do życia potrzeba,

Czy szkoły, czy szynki, owoców czy chleba?

 

A wiec w nędzy żyją, ale się buntują

I resztkom Polaków znowu rzeź szykują.

Hasła i tryzuby gdzie się da, malują,

Za ‘Tamto” Polakom winę przypisują.

 

Znów zarzewie płonie, gdy iskra wyskoczy,

Ujrzy świat, co dawno nie widziały oczy.

Ale pomsta Boża zawsze sprawiedliwa,

Chociaż często w latach przesunięta bywa.

 

Przyjdzie jak wiew wiatru, przestępców wysiecze,

I nie wiem, kto z życiem z Wołynia uciecze.

Wszystka krew męczeńska jak potop wypłynie,

Ponure świadectwo wyda Ukrainie.

 

Zaszumi falami, krzyk i jęki wstaną,

I staną się głośne za każdziutką ścianą.

Upiory wyruszą przez wsie w krwawych ranach,

Każda wieś spalona będzie rozpoznana.

 

Trucizną tam będą ich rodzime zboża,

Bo krwi rozłożonej wyłonią się złoża.

Boży gniew zaświeci dumnej Ukrainie,

Lecz Boża to sprawa, ilu wtedy zginie.

 

Kto wie, czy gdy młodzi upiory zobaczą,

Sami mrąc ze strachu rodzicom przebaczą?

Gdzie się pochowają sotni potomkowie,

Gdy ze strachu włosy zjeżą się na głowie?

 

Gdy dobra nie tworzą w Wolnej Ukrainie,

Ten kraj wcześniej- później przez własny gniew zginie.

Popioły w powietrze na nowo się wzbiją,

Zahuczą płomienie i wilki zawyją.

 

Bo odzew historii zatoczy znów koło,

Bo ona od wieków najlepszą jest szkołą.

Kto jej się nie uczy, kto jej nie poznaje,

Czyniąc błędy siebie na zgubę wydaje.

 

Wasza racja stanu też przeminie marnie,

Polska znów z miłością swój Wołyń ogarnie.

Dopiero kapłani poświecą tą ziemię,

W której śpi na wieki umęczone plemię.

 

Wołyń-to jest jedno wielkie cmentarzysko,

Dobrze, gdy Bóg lasem pokryje to wszystko.

Bo tylko las wyda taką ilość kwiatu,

Która starczy zmarłym każdego powiatu.

 

Więc niechże pokryją kurhany i doły,

I niech im chór ptasi niesie śpiew wesoły.

A ty, krwi męczeńska czekaj niezadługo,

Choć poddać się musisz jeszcze tamtym pługom.

 

Przyjdzie pokolenie młode z pieśnią swoją,

By chwalić na wieki polską czerwień twoją.

I świat pozna prawdę i nią się zachłyśnie

A błogosławieństwo nad Polską zawiśnie.

 

I zejdzie o czasie i Polskę otuli,

Da jeść tym, co w jednej uciekli koszuli.

Zaś tej krwi, co w ziemi wołyńskiej zostanie,

Pan Bóg da w pokoju wieczne spoczywanie.

Janiny Snopek Stefaniak

………………………………………………………….

Wołyń

Fala pędzącej krwi zciemniła światy,
bulgot jej rwących kół urąga słońcu!
jak ciężka wieść – dobija nóż poświaty,
– ciężarnej Matki krzyk nie znajdzie ojców.

Dzieciom, wbijanym na widły rozrzyna ból oczy,
pożar jak spazm szarpie szalonym wrzaskiem –
– nie odda dziad ziemi ochrypłych plwocin
– gdy kopnął go krwią umazany kaszkiet.

Runęła ogniem szalona dziejów banda,
zaorał świt dymiących Prochów zgliszcza –
– nie oddał się w Kościołach Bóg na handel
gdy oderżniętą głową padł w progu zakrystian.

Płoną jak dzicz stępiałe oczy chłopa –
ślepe od krwi z cuchnących pobojowisk –
śmiertelny marsz wbija łoskot łopat…

Zerwał się Step –
lecz krew przelana zabroniła dobiec

Józefa Radzymińska i wiersz „Wołyń”

……………………………………………………….

Hymn Ofiarom Wołyńskim

ODDAJMY CZEŚĆ!  ODDAJMY CZEŚĆ!
Tyś częścią Polski był przez wieki, choć dzisiaj dzieli nas granica,
Ale nas wszystkim obowiązkiem, o ludobójstwie tym pamiętać!
Dwieście tysięcy ofiar UPA przelało swą niewinną krew,
Tylko dlatego, że tam żyli, ginąc znienacka, sobie wbrew!

Wołyniu! Wołyniu! Wołyniu!
Twe ziemie krwią ofiar zbroczone,
Starców, matek i żon, dzieci osieroconych.
Polegli od ciosów zadanych,
Zbrodniczo w świątyniach i w domach,
Bo bandom UPA przeszkadza –prawda niezwyciężona!

POLEGŁYM CZEŚĆ! POLEGŁYM CZEŚĆ!
Najgorsze w tej historii jest, rządzący wciąż to podkreślają,
Że ofiar wojny więcej jest – właściwie to się nic nie stało!
To oni zamiast czcić ofiary, pamięci wciąż im odmawiają,
Zajęci swoją polityką, udają, że nie pamiętają!

Wołyniu! Wołyniu! Wołyniu!
Wciąż nie chcą o Tobie pamiętać,
Ci co powinni to czynić, aby narody znów zjednać
Tragedię co nas spotkała, wciąż wymazują  z pamięci,
Udając, że nic się nie stało, chcą losy historii przekręcić!
OFIAROM CZEŚĆ! OFIAROM CZEŚĆ!

Słowa i muzyka: Andrzej Szczepański – Duet EWAN

Hymn napisany w kwietniu 2013 r. w 70 rocznicę tragedii na Wołyniu!

Komentarze są wyłączone.